Minimalizm, który nie męczy. To gdyńskie mieszkanie to przykład mieszkania dla zapracowanych. Jest przytulnie!

Czy wnętrze może działać jak pauza w intensywnym dniu? Właśnie takie zadanie postawiono przed 59-metrowym apartamentem w Gdyni, zaprojektowanym przez architektkę Agatę Piltz dla pary prowadzącej bardzo aktywny, miejski tryb życia. Zamiast efektownej scenografii powstała przestrzeń, która świadomie ogranicza bodźce i pozwala złapać równowagę — subtelna, uporządkowana i ponadczasowa.
Mniej wrażeń, więcej jakości
Założenie projektowe było proste: dom ma nie przytłaczać. Dlatego zamiast kontrastów pojawiła się monochromatyczna paleta barw, a zamiast ostrych podziałów — miękkie przejścia między strefami. Odcienie kaszmiru, ciepłych beżów i złamanej bieli tworzą spokojne tło dla codzienności, natomiast czerń została użyta punktowo, by dodać kompozycji głębi.
Minimalizm nie jest tu stylistycznym manifestem. To narzędzie do budowania atmosfery, w której światło, materiał i proporcja odgrywają ważniejszą rolę niż dekoracja.
Sprawdź: Metamorfoza dwóch zniszczonych lokali w Gdyni! Architektki odczarowały 100 m2 historii

Kuchnia wpisana w rytm życia mieszkańców
Strefa kuchenna została zaprojektowana jako funkcjonalne zaplecze, a nie dominujący element wnętrza. Matowe fronty o aksamitnym wykończeniu delikatnie rozpraszają światło, a ryflowane szkło i stalowe detale wprowadzają strukturę bez wizualnego ciężaru.
Centralna wyspa organizuje przestrzeń i jednocześnie ją porządkuje. Zamiast klasycznej jadalni pojawił się niewielki, okrągły stół dostawiony do jej boku — rozwiązanie odpowiadające stylowi życia właścicieli, którzy częściej spotykają się na mieście niż przy dużym, formalnym stole.
W kuchni postawiono na wyposażenie o wyważonej formie i wysokiej funkcjonalności. Elementy marki Deante, w tym grafitowy zlewozmywak i bateria z wyciąganą wylewką, wpisują się w estetykę projektu — są praktyczne, ale wizualnie dyskretne, dzięki czemu nie zakłócają minimalistycznej kompozycji.




Spójna baza materiałowa
Całe mieszkanie buduje konsekwentnie dobrana baza wykończeniowa. Podłoga ułożona w klasyczną angielską jodełkę nadaje wnętrzu elegancji i wprowadza ponadczasowy rys. W miejscach bardziej użytkowych przechodzi płynnie w jasne płytki o rysunku kamienia, dzięki czemu podziały funkcjonalne są niemal niewidoczne.
Ściany pozostają spokojne i gładkie — ich zadaniem jest odbijanie światła i budowanie tła dla życia mieszkańców. Dekoracyjność pojawia się w fakturach: subtelnych panelach, detalach sztukaterii i delikatnym podświetleniu LED, które wieczorem nadaje wnętrzu miękkości.



Salon, który naprawdę służy odpoczynkowi
Część dzienna została pomyślana jako miejsce regeneracji. Duża, komfortowa sofa i ograniczona liczba elementów wyposażenia pozwalają zachować wizualny porządek. Otwarta przestrzeń sprzyja swobodnemu poruszaniu się i nie narzuca jednego scenariusza użytkowania.
To wnętrze bardziej towarzyszy codzienności, niż ją reżyseruje.


Sypialnia jako azyl
W sypialni centralnym elementem jest miękkie, tapicerowane łóżko ustawione w osi okna. Forma mebla miała przede wszystkim „zapraszać” do odpoczynku — bez formalności, bez nadmiaru.
Zabudowy przechowywania zostały wkomponowane w architekturę pomieszczenia i prowadzą do osobnej garderoby, co pozwoliło utrzymać wizualny spokój. Przestrzeń jest uporządkowana, ale nie surowa — komfort wynika tu z proporcji i materiałów.
Przeczytaj: Popularna roślina, która psuje klimat w sypialni. Sprawdź, czy ją masz!



Łazienka w duchu domowego SPA
Łazienkę zaprojektowano jako miejsce wyciszenia. Duży prysznic walk-in, ukryte systemy przechowywania i oszczędna forma wyposażenia pozwoliły zachować klarowność przestrzeni. Okładziny inspirowane onyksami i alabastrem budują atmosferę poprzez rysunek i refleksy światła, a nie przez kolor.



Redakcja Dekoportal.pl